programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle

Łeba (Łeba)

Łeba

Najpierw spakujmy walizki, oprócz ubrań dla nas i różnych typów body zarówno tych na ramiączka jak i zwykłych z krótkim rękawem, trzeba jeszcze wziąć torbę z ulubionymi zabawkami Seby, którymi i tak się nie bawił. Pogoda dopisywała, większość czasu spędzaliśmy na spacerze, a pokój który zarezerwowaliśmy, okazał się zbyt mały o zabawie nie było mowy. Ledwo zmieściliśmy w nim torby. Jedyny plus ośrodka, że miał w ofercie łóżeczko turystyczne i nie musieliśmy go kupować. Wróćmy jednak jeszcze do naszych toreb. To czego nie powinno w nich zabraknąć, to krem 50 i czapeczka. Krem również nie najtańszy i reklamujący się jako środek dla dzieci, wiele z takich zawiera dużo szkodliwej chemii, dlatego warto iść do apteki i spytać o mineralny dla dzieci. My używaliśmy kremu firmy Sunbrella z filtrem 50. Jedyna różnica w stosowaniu pomiędzy zwykłym,a mineralnym jest w rozsmarowywaniu, po tym drugim zostaje wyraźny biały ślad, aż do wchłonięcia. No ale to przecież żaden problem :)

Tym bardziej przyda się też na drogę, my do Łeby jechaliśmy w większości przy zachmurzonym niebie, lecz już jak wracaliśmy, przez prawie całą trasę świeciło ostre słońce. To jednak najmniejszy problem, Seba jest z tych dzieci, które mało śpią, szybko się nudzą i bardzo dużo marudzą, jak jest coś nie po ich myśli:) Czym zająć maluszka tym bardziej, gdy droga wydłuża się dwukrotnie? Na to pytanie za chwilę odpowiem. Przy bramkach na A1 straciliśmy łącznie 2 godziny i 40 minut, nie wspominając o korkach na stacjach, które zaczynały się już na pasach zjazdowych. I tutaj ku przestrodze: Nie tankujcie na lotosie!, jest jedna kasa do jedzenia i benzyny. Tych pierwszych jest zdecydowanie więcej, przez co za każdym razem traciliśmy godzinę. Nie lepiej było po opuszczeniu tego krótkiego odcinka autostrady, na obwodnicy Trójmiasta i następnie w Rumi sznur aut sięgał kilku kilometrów. Dopiero po skręceniu na Wejherowo droga stała się znośliwa. Z 5 godzin nagle zrobiło się 9 i 11 gdy wracaliśmy. W tym czasie Seba kilka razy płakał, spał, marudził i bawił się przez chwilę zabawkami. Zbawienne okazały się śrubki firmy Djeco, dzięki którym mieliśmy przez dłuższy czas spokój. Bez nich nie wiem czy dalibyśmy radę, wytrzymać całą podróż. Mimo tylu niedogodności warto się przemęczyć i odwiedzić Łebę. To piękne miasto ma z jedną najpiękniejszych plaż w Polsce, szeroką, oddzieloną od cywilizacji pięknym lasem i wydmami :) Niezapomniane piękne widoki i okalające miejscowość jeziora, które dzieli tylko wąski pas ziemi od morza to właśnie charakterystyczne cechy Łeby.

Podczas pobytu trafiliśmy na występy cyrku Medrano, nie uczestniczyliśmy w pokazie, który odbywał się codziennie o 19:00 (cena biletu w najlepszej strefie 60 zł /osoba). Głównie ze względu na cenę, ale i na piękną pogodę . Oprócz tego do w Łebie jak co roku rozstawione jest wesołe miasteczko, możemy popłynąć jednym ze statków, odwiedzić dinozaury w parku jurajskim, fokarium w Sarbsku, wyrzutnię rakiet Hitlera i jak to bywa nad morzem wydać trochę kasy w automatach do gier. Z tych wszystkich wymienionych atrakcji w tym roku odwiedziliśmy wydmy ruchome i próbowaliśmy dostać się do parku jurajskiego, lecz pogoda nie dopisała w ostatni dzień. I tutaj mała uwaga, jeżeli chcecie w pełni korzystać z dzieckiem z wypoczynku i zwiedzać, zabierzcie nosidełko, dostanie się wózkiem na wydmy granicy z cudem :) Na piasku jeszcze da radę, lecz co to za przyjemność chodzić daleko od brzegu morza. Tym bardziej, gdy pierwszego dnia chcieliśmy wracać na obiad z plaży, to wózkiem nie dało rady przejść. Parawan przy parawanie zmora polskich kurortów, nikt z ludzi nie potrafił pomyśleć aby zostawić przejście chociażby do morza. Na szczęście w kolejne dni zabieraliśmy tylko nosidełko, a ja bawiłem się w wielbłąda, który taszczył rzeczy na plażę ;) Nie było tego aż tak dużo żeby wyrósł mi garb. Obowiązkowo musieliśmy, zabierać parawan i parasol. Mieliśmy również namiot, lecz całkowicie się nie przydał i nie spełnił swojej roli, dlatego warto zostawić ten przyrząd w domu ;)

0 0

Przejdźmy teraz do gastronomii, jadąc na wakacje nad morze, każdy znasz oczekuje zjeść dobrą rybę lecz, gdy byliśmy w 2012 roku w Łebie żadna ze smażalni, nie nadawała się do jedzenia. Ryby były smażone wyłącznie w głębokim i starym tłuszczu, żadna nie oferowała grillowanego Łososia. Na szczęście w tym roku trochę bardziej poszperaliśmy i znaleźliśmy jedno miejsce godne polecenia. Chociaż pierwszy obiad, który zjedliśmy od razu po przyjeździe w restauracji “Papaj” przy Obrońców Westerplatte 2A, był kompletną porażką. Zamówiliśmy grillowanego łososia, a co dostaliśmy? Łososia duszonego w papirusie. Pomijając kwestię zmęczenia podróżą i brakiem znajomości kucharza, spróbowaliśmy tego wynalazku. Dawno nie jadłem tak niedobrej ryby, żeby łososia pozbawić smaku? To trzeba umieć. Gratulacje dla kucharza, który spowodował, że cały smak mojej ukochanej ryby wypłynął wraz z przyprawami, którymi nie przeszła ryba. Odradzam odwiedziny tego miejsca, na szczęście za drugim było o wiele lepiej. Następnego dnia odwiedziliśmy bar “Złota rybka” przy ulicy Brzozowej 8. Oddalony od głównego szlaku nad morze, mimo to restauracja w porze obiadowej, przechodzi prawdziwe oblężenie, wcale się nie dziwię. Jako jedna z niewielu posiada grillowanego łososia bałtyckiego i przyzwoitą cenę za porcję w porównaniu z innymi. Jeżeli będziecie w Łebie wpadnijcie na pysznego łososia do złotej rybki :)

Na deser najlepiej wybrać się do Zakątka Klary przy Abrahama 7 , oprócz pysznych deserów lodowych, kaw, gofrów, koktajli etc. znajdziemy również przemiłą obsługę i piękny ogród, który pozwala zrelaksować się po całym dniu spacerów z Sebą :) Jeżeli jednak wolimy wziąć coś na wynos to najlepiej w Cukierni Wenta. Oprócz jagodzianek, przeróżnych ciast, posiadają również bardzo duży wybór lodów. To właśnie tutaj zjadłem pierwszy raz lody o smaku czarnego bzu i kokosowym!

Co jeszcze próbowaliśmy? Chipstixi czyli zakręcony ziemniak nabity na patyk od szaszłyka, smażony w głębokim oleju i posypany przyprawami. W 2012 roku jakoś to lepiej smakowało, a teraz dostaliśmy mało wysmażonego ziemniaka, prawdopodobnie został rzucony na zimny olej albo w sezonie nie trzeba dbać o klientów, bo i tak ktoś przyjdzie spróbować. Pizze nie powaliły nas smakiem, a ta która w 2012 roku bardzo nam smakowała i była przepyszna, teraz najlepiej ją omijać z daleka, Fat Angelos o tej mówię, zmieniła właściciela i to widać po smaku, również po obsłudze. Zjadliwa była w “Ognista pizzeria” przy Turystycznej 40 i ta najbardziej nam smakowała.

Nie próbowaliśmy żadnego z kebabów i może na szczęście, pamiętając doświadczenia z 2012 roku, postanowiliśmy nie ryzykować. Jeżeli jednak wieczorem będziecie nadal głodni tak jak my, lepiej iść do Zapiekarnika od razu przy skwerze. Świat zapiekanek po drugiej stronie mimo większego wyboru, smakowo wypadł bardzo słabo. Czy można schrzanić tak proste danie jakim jest zapiekanka? Widocznie tak, wystarczy źle dobrać składniki i nawet chwyt marketingowy w nazewnictwie dania “Albański raj” nie pomoże ;) Podejrzewam, że i tak spora liczba osób nie kojarzy o co chodzi.

W Łebie najbardziej brakowało mi sushi, to które było na moment przy kanałku, okazało się nie do końca legalne. Zainteresowanych odsyłam do artykułu http://www.gp24.pl/wiadomosci/lebork/art/4758315,plywajacy-bar-sushi-w-lebie-ma-dzialac-do-polowy-wrzesnia,id,t.html. Dziwne zjawisko na dobra sprawę, do Łeby przyjeżdżają nie tylko ludzie z prowincji, ale również z większych miast, a świeżych ryb nie brakuje. Może za rok coś się zmieni, na ten moment oferta Łebskich lokali gastronomicznych jest bardzo uboga. Pizza, ryba, kuchnia Polska, kebaby, zapiekanki, burgery, kawiarnio-lodziarnie, naleśnikarnia i pierogarnia na tym wybór się kończy. Brakuje nawet restauracji, gdzie zjemy racuchy z jabłkami. Któregoś dnia sąsiedzi z pokoju robili je w aneksie i sam miałem ochotę żeby je zjeść, lecz żadna restauracja ich nie serwuje. Tym bardziej jest to dziwne, ze większość klientów to rodziny z dziećmi. My sami jadąc w podróż nie braliśmy żadnych słoików dla małego, tylko na miejscu przygotowywaliśmy posiłki.

Kończąc powoli chyba najdłuższego posta jak do tej pory, przed wyjazdem zaopatrzcie się w środek na komary. To jedna z niespodzianek, które ze sobą przywieźliśmy oprócz opalenizny i wspaniałych wspomnień. W Warszawie na palcach jednej dłoni można policzyć te upierdliwe insekty, a w Łebie prawdziwa plaga. Tym bardziej trzeba uważać na dziecko by nie pokąsały. Komary przenoszą różne choroby i mogą powodować nie tylko nieprzyjemne swędzenie, ale również gorączkę. Dla dzieci polecana jest Ziaya w sprayu, dozowana na skórę, lecz nie jest do końca bezpieczna. Na ulotce producent ostrzega przed kontaktem z oczami i przełykiem dziecka. Tak po za tym Łeba to raj nad Polskim morzem, miejsce zarówno do wypoczynku jak i rekreacji, więc jeżeli nawet nie będzie pogody jest co robić :)

Dominika Robaszkiewicz
Wenta jest u nas zawsze obowiązkowa - najlepsze lody ! Śmiem twoerdzić, że lepsze od tych w Malinowej. Ale polecam lody Wenty w Lęborku - te w Łebie są "nastawione na turystów" i nie tak dobre i nie tak duże co do rybki - jesteśmy zawsze wierni Smażalni Stawros (Turystyczna 16) - mała , rodzinna smażlania, właścicielka zawsze uśmiechnięta i woła klientów po imieniu. Ryba zawsze świeża, a halibut tutaj jest najlepszy! nie wspomnę o zimnych przekąskach rybnych....mniam! - polecam, spróbujcie nastepnym razem [url][www.robakowlife.blogspot.com]
298 dni temu
Odpowiedź
Zupa marchewkowa