Programista po godzinach

14 Gru 2017

Dochodziło południe, gdy nagle spokojny dzień zamienił się w koszmar. Czekałam na wiadomość od mojego męża, z rana miał ważne spotkanie, lecz po jego zakończeniu nadal milczał. Było to dziwne, zawsze dzwonił po takich spotkaniach, a dzisiaj całkowita cisza. Miałam ciągle złe przeczucia i przez to nie mogłam skupić się na pracy. Nagle telefon leżący na biurku zaczął wibrować, spojrzałam na wyświetlacz. Numer zastrzeżony - pewnie jakieś call Center- pomyślałam i zignorowałam go. Wyciszyłam, lecz on nadal uporczywie dzwonił aż do skutku. Po dwunastym razie odebrałam, wyszłam na korytarz aby nie przeszkadzać mojej “przełożonej”. To słowo zawsze mnie śmieszyło, widząc co ona robi,a raczej czego nie.


- Tak słucham.


- Dzień dobry tutaj komendant Marek Rokitnik, dzwonię z komendy rejonowej Praga-Północ. Musze niestety przekazać bardzo nieprzyjemna sprawę . Nie wiem jak to powiedzieć, zidentyfikowaliśmy ciało Pani męża.


- Co!????


- Nie słyszała Pani, że dzisiejszego poranka wybuchł pożar na moście Grota? Policjant mówił to bardzo spokojnie, a do mnie docierało to bardzo powoli. Nie potrafiłam zebrać myśli. Przez moment słowa mężczyzny zaczęły, zlewać się w jeden głuchy bełkot.


-

- ... Czy będzie mogła Pani przyjechać na identyfikację zwłok dzisiaj do godziny 16?


-

- Tak będę na pewno. Dziękuję za informację.



Rozłączyłam się, a do oczu od razu napłynęło morze łez. Mimo ostatnich kłótni kochalam swojego męża nad życie. Był wyjątkowym facetem. Nie chciałam by się realizował zawodowo, ale wiecej spędzał czasu z nami, opiekował i zajmował się domem. Zawsze pomagał mi w trudnych sytuacja, dlatego poczułam jak cały świat, zawalił mi się na głowę. Straciłam wszystko co kochałam w jednej chwili.



W myślach kłębiły się pytania. - Czemu ja!? - Opadłam na kolana bezsilnie i przykucnęłam w korytarzu. Przechodzący obok ludzie, nawet mnie nie zauważyli. Wyglądałam jak duch, twarz blada ze strachu, makijaż swobodnie spływał po policzkach. Dopiero po kilku chwilach podeszła do mnie moja szefowa. Nie żeby się jakoś przejmowała moim szlochem, tylko dłuższą nieobecnością przy biurku.



Jola stała nade mna przez moment i wpatrywała sie az w koncu, również przykucnęła. Spojrzałam w jej stronę, odsłaniając zapłakaną twarz.



- Co się stało?


- Jaaaa



Byłam cała roztrzęsiona, nie potrafiłam sklecić nawet jednego słowa. Cały świat zniknął za mgła, która spowiła moje oczy. Dopiero po dłuższej chwili udało mi się opanować szlochanie i opowiedzieć o telefonie z policji. Widziałam na twarzy mojej szefowej ogromne zdziwienie i z każdym wypowiadanym słowem, wydawała się coraz bardziej nie rozumieć. Pod koniec mojej opowieści pobiegła do swojego biurka i od razu weszła na tvnwarszawa. Nie wierzyła mi widać. Podniosłam się powoli i podeszłam do niej. Spojrzałam przez ramię na monitor. Po środku widniał nagłówek: “Most Grota nie żyje”. Dosadny, a w połączeniu ze zdjęciem zwęglonego buta małego dziecka i palącego się obok znicza, przerażający.



...Na moście Grota około godziny 7:15 wybuchł potężny pożar. Zginęło według szacunkowych danych od 200 do nawet 500 osób. Pracujące na miejscu służby nadal walczą z ogniem i kolejnymi wybuchami aut pozostawionymi na moście. Jeden ze świadków twierdzi, że widział dziwnego potwora, wyłaniającego się z wody. Według relacji miał osiem metrów wysokości. Podobno to on jest odpowiedzialny za tę tragedię……



… Byłem w aucie, gdy to się stało. Nad głową nagle wyrosła ogromna na kilka metrów pokryta metalicznymi łuskami szyja. Cała pulsowała, myslalem ze snie, ale nie. Facet w sąsiednim aucie i kilka osób również to widziało. Bez namysłu zaczęliśmy uciekać w stronę wisłostrady. Gdybyśmy wtedy nie zaczęli biec, to bym teraz z Panem nie rozmawiał…..

….



Mamy do czynienia z nowym gatunkiem, nieznanym jeszcze nauce. Czy jest to wąż morski, czy coś bardziej tajemniczego? Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego późnym popołudniem będą badać dno rzeki w miejscu wypadku…..



….



Prezydent Hanna Gronkiewicz zapowiedziała że wszystkie mosty, aż do wyjaśnienia sprawy zostaną zamknięte dla ruchu samochodowego. Linie autobusowe zostaną skrócone do stacji II linii metra….



Przecierałam oczy ze zdumienia po przeczytaniu tego artykułu i wysłuchaniu relacji świadków. Nie mogłam w to uwierzyć co się dzieje. Całe miasto ogarnęła panika. Widać, że nawet Prezydent umywa ręce od tego co się stało. Wcale jej się nie dziwiłam. Ludzie byli wściekli. Po kilku minutach pojawiły się pierwsze reakcje mieszkańców. Wszyscy ta decyzja byli oburzeni, a najbardziej mieszkańcy Pragi-Południe, którzy nie wyobrażali sobie aby jeździć na Mokotów przez stację Stadion Narodowy. Jeszcze bardziej komiczna sytuacja była na Tarchominie, wszystkie połączenia również autobusowe kończyły swój bieg przy Dworcu Wileńskim. Jak na złość ciągle coś nowego pojawiało się w portalach informacyjnych, nawet na chwilę nie mogłam przestać myśleć o tym co się wydarzyło. Różne myśli napływały do mojej głowy, również te samobójcze. Wiedziałam jednak, że nie mogę tego zrobić, nie mogłam zostawić synka samego. Wyszłam z pokoju i zadzwoniłam do siostry, która od razu zgodziła się pojechać ze mną na komendę i zająć się synkiem, kiedy będę identyfikowała zwłoki.

3 0
Brak komentarzy.
Buche de Noel
o mnie
kontakt
współprace

NEWSLETTER




FACEBOOK



INSTAGRAM

#food #foodporn #pornfood #foodblogger #foodblog #polishblogger #polishboy #polishman #new#post #yummy #beauty #sexy #sexyfood #foodphotography #cleanfood #s4s #followme #tasty #mango #impossible #amazing #cheesecake #delicious #lime #cake #orgazm #follow #liczi #tajlandiachallenge

Post udostępniony przez Kamil Hajduk (@programistapogodzinach)



REKLAMA