Programista po godzinach

30 Paź 2016

Wszyscy, którzy mieszkają w miarę blisko centrum miasta i tylko przejazdem nad morze albo na weekend mijają obrzeża, nigdy nie zdają sobie sprawy z problemów z jakimi mieszkający tam ludzie, muszą się uporać. Ja również, gdy z Włoch jechałem nad Zalew Zegrzyński ulicą Płochocińską, zachwycałem się wyłącznie pięknem zielonej okolicy, a przy okazji kląłem pod nosem na stan nawierzchni. Będąc mieszkańcem Białołęki mogę z czystym sercem powiedzieć, że są lepsze i gorsze dzielnice ościenne. Dla przykładu Ursus, który również jest krańcową dzielnicą, posiada dobrze zorganizowaną komunikację i infrastrukturę w porównaniu z miejscem, w którym obecnie mieszkam to niebo a ziemia.

Moje osiedle jest usytuowane na tzw. Zielonej Białołęce, z którego do cywilizacji prowadzą 2 główne szlaki komunikacyjne. Jednym z nich jest ekspresowa tylko z nazwy Trasa Toruńska, a drugi to wiadukt nad wyżej wymienioną arterią, który prowadzi w głąb Targówka. W porannym szczycie oprócz 1 autobusu jadącego do centrum, są 2 linie ekspresowe, które dowożą dosyć szybko ludzi do obu linii metra. Nie ma tragedii, gdy się jedzie po godzinie 6:00, po 7:00 wyjazd w ciągu kilku minut staje się niemożliwy, nie wspominając o powrocie, który bardzo często stoi od zjazdu w ulicę Łabiszyńską. Ostatnio został pobity rekord przejazdu - 5 km w 1,5 godziny. Nałożyło się na to wiele czynników w tym złe warunki pogodowe, co moim zdaniem nie jest wytłumaczeniem. Kierowcy powinni jeździć wolniej, ale płynnie. Niestety tak nie jest, więc drogi powinny być przystosowane zarówno dla zaradnych kierowców jak i fajtłap ;) Podsumowując najgorsza na Białołęce jest komunikacja spowodowana przez chaotyczną zabudowę i braku możliwości jej rozbudowy w sensowny sposób.


1 0

Infrastruktura drogowa nie zmieniła się zbytnio, od momentu przyłączenia wsi do Warszawy. Wąskie uliczki, często bez utwardzonej nawierzchni, bez oświetlenia na szczęście w mojej okolicy to rzadkość, ale im dalej na północ tym sytuacja jest bardziej dramatycznie. Dzielnica w najbliższych latach chce budować basen, ale nie wiem po co, przecież po każdym deszczu ludzie dosłownie pływają :) W wielu miejscach tworzą się ogromne rozlewiska i kałuże. Jak można budować od zera ulice i osiedla, i nie zrobić odwodnienia?


Popatrzmy jednak teraz na Ursus znajdujący się po lepszej stronie Wisły, no niestety widać jak władze traktują prawą stronę Warszawy, a jak lewą. Oprócz kolei, ogromnej ilości autobusów, szerokich ulic, nowolazurowej i dużych osiedli nie ma tutaj takich problemów. Istnieją również skwery i parki, których tak bardzo brakuje mi po przeprowadzce z Włoch. Dojazd nawet w szczycie z najdalszych zakątków dzielnicy na Mokotów trwa 40 minut. Cena gdzieniegdzie nawet tańsza niż na Białołęce. My z żoną wybraliśmy to miejsce ze względu na rozkład mieszkania, który tylko tutaj nam pasował, no może nie tylko, ale chcieliśmy również mieć jakąkolwiek komunikację z miastem. Patrzyliśmy na mieszkania n Zielonej Dolinie i Winnicy, ale tak uboga liczba linii autobusowych całkowicie skreślała te dwie lokalizacje.


Jesteśmy ludźmi, którzy lubią dużo chodzić, spacerować i często korzystają z komunikacji miejskiej. Nawet w zimę nie potrafimy usiedzieć w miejscu, a stąd jest w miarę blisko :) To tylko 9 km w linii prostej od centrum, dla porównania z Włoch było 7 km, a czas dojazdu dwa razy krótszy, dzięki połączeniu kolejowemu. Czy nie można by było zrobić tak szybkiego połączenia tutaj? Oczywiście, że można by było tylko władzom myślenie przychodzi bardzo trudno. Pomijając jednak fakt komunikacji, na Białołęce mieszka się bardzo dobrze :) Blisko są sklepy, warzywniaki i piekarnie, do których ustawiają się ogromne kolejki. Tego właśnie brakowało mi na Włochach, również bardzo przyjemna jest cisza o 7:00 rano w sobotę ;)


Największym jednak mankamentem jest brak parków i coraz bardziej ubywająca zieleń, która jest przeszkodą dla ludzi, którzy uwielbiają aktywny tryb życia. Jedyny teren rekreacyjno-sportowy zwany dumnie Parkiem tylko z nazwy, na tyle osiedli nie wystarcza. Podczas weekendu przechodzi prawdziwe oblężenie. Nieopodal jest kanałek żerański, ale tam powstanie pustynia żerańska, planowany w najbliższym czasie gazociąg w tym miejscu, ogołoci całą okolicę z zieleni.


W niedalekiej odległości od osiedla znajduje się lasek bródnowski i kilka dużych centr handlowych. Wielkie molochy jak Ikea, Decathlon czy nowo otwierana Agata Meble nie powstają w centrum, gdzie nie ma już miejsca na budowę takich obiektów, tylko właśnie tutaj. Powoduje to ogromne korki i kolejki do kas w weekendy. Najlepiej unikać tych miejsc.


Obrzeża dużych miast to z jednej strony spokój, cisza, a z drugiej bardzo utrudniony dostęp do podstawowych usług publicznych takich jak komisariat policji czy straż pożarna, o przychodniach nie wspomnę, które są wyłącznie prywatne. Tłok i korki to codzienność, na które nie ma lekarstwa, trzeba po prostu wcześniej wyjechać do pracy, aby w nich nie ugrzęznąć. Chyba, że wreszcie zmieni się podejście miasta i zaczną zauważać dynamiczny rozwój dzielnic ościennych.


Nie jest nowością, że większość mieszkańców zamieszkujących na obrzeżach to młode rodziny z dziećmi, którym należy się dobra komunikacja i infrastruktura. To tutaj zazwyczaj wyrastają jak grzyby po deszczu nowe bloki. Ceny mieszkań również kształtują się na trochę niższym poziomie niż w innych dzielnicach, lecz nie jest to jakaś wielka przebitka. Dlatego decydując się na zamieszkanie na obrzeżach dużych miast, trzeba pamiętać, że za niską ceną kryje się bardzo wiele niedogodności, w tym o wiele dłuższy dojazd do centrum i innych dzielnic.

Brak komentarzy.
Sernik dyniowy na spodzie z ciasteczek oreo
o mnie
kontakt
współprace

FACEBOOK



INSTAGRAM

#food #foodporn #pornfood #foodblogger #foodblog #polishblogger #polishboy #polishman #new#post #yummy #beauty #sexy #sexyfood #foodphotography #cleanfood #s4s #followme #tasty #mango #impossible #amazing #cheesecake #delicious #lime #cake #orgazm #follow #liczi #tajlandiachallenge

Post udostępniony przez Kamil Hajduk (@programistapogodzinach)



REKLAMA