programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
Pierwsze urodziny
Niedawno Seba skończył roczek, z tej okazji przygotowaliśmy przyjęcie urodzinowe, które powiem Wam, że nie jest proste w organizacji. Pojawiło się wiele niewiadomych, na które wujek Google nie znał odpowiedzi. Chociażby kogo zaprosić? Tym bardziej, że nie mamy dużego mieszkania i głupio byłoby żeby niektórzy goście siedzieli na podłodze, balkonie czy nawet przy wyspie.

Tort zamówić czy robić samemu? No i w końcu najważniejsze pytanie kiedy robić? Urodziny Sebastiana wypadały w poniedziałek 23 maja, zdecydowaliśmy się jednak, że zrobimy nie przed tylko kilka dni po. Wybraliśmy czwartek czyli Boże Ciało. Przede wszystkim ze względu na długi weekend, nie chcieliśmy tego robić pod koniec tygodnia w niedzielę, gdyż następnego dnia szedłem do pracy, a sprzątania po takiej imprezie jest mnóstwo. Gości zaprosiliśmy na godzinę 16:00 i jak się okazało był to strzał w dziesiątkę. Na wcześniejszą porę nie wyrobilibyśmy się ze wszystkim. Przygotowanie tortu pochłonęło bardzo dużo czasu, ale czego nie robi się dla synka :) W osobnym poście podam Wam przepis na niego, gościom bardzo smakował ;)

0 0

Data, godzina i miejsce wybrane, czas na temat imprezy. Najlepszym przyjacielem Seby jest Olaf z Krainy Lodu, dlatego postanowiliśmy zdobyć gadżety z postaciami wesołego bałwanka. Na Białołęce nie jest to takie proste jak się wydaje na szczęście mimo, że trochę się jedzie na Włochy, jest sklep Godan przy ulicy Dźwigowej. Ma tylko 3 miejsca parkingowe i skrawek zatoczki za przystankiem, dlatego najlepiej wybrać się w weekend, przy okazji ominiecie korki ;) Sklep jest bardzo dobrze wyposażony nie tylko w balony, serwetki, czy talerzyki, ale również w stroje i akcesoria na imprezy dla starszych dzieci :) Godan oferuje również w cenie dużych balonów pompowanie helem, wystarczy okazać tylko paragon przy kolejne wizycie i zabrać balon :) Wychodzi zatem taniej niż szukać usługi na Tarchominie czy Targówku ;)


Gdy już mamy wszystkie akcesoria, czas na główną atrakcję czyli tort. Tutaj zadanie jest już o wiele prostsze, bo do wyboru mamy tylko dwie opcje, albo robić samemu, albo zamówić i nie bawić się z lukrem plastycznym :) My wybraliśmy tą pierwszą opcję ze względu na brak czasu, który wiązał się ze znalezieniem odpowiedniej osoby, która zrobi to w miarę szybko i za sensowną cenę. Wiem ile zapłaciła znajoma i powiem Wam, że nie jest to wcale tanie i to była jedna z najtańszych opcji jaką znalazła. Jeżeli jednak pójdziecie moją drogą, to przygotujcie się na zarwanie nocki :) Samo wypieczenie biszkoptów, zrobienie kremu, poprzekładanie owocami to tylko 2 godzinki, sama dekoracja zajmuje z 10, przynajmniej jak nigdy się tego wcześniej nie robiło :) Przygotowywanie figurki, zabawa z lukrem plastycznym pochłaniają bardzo wiele czasu, ba nawet głupie wycinanie liter jest bardzo czasochłonne. Na początku w ogóle mi nie wychodziło, dopiero po którymś razie wyszedł odpowiedni kształt. Przyznam się Wam, że dzień przed urodzinami położyłem się o 2 w nocy, a wstałem o 6 rano i nie spałem równych 4 godzin bez przerwy, mały często się budził, więc można to nazwać pół snem :) Mimo tych niedogodności jestem szczęśliwy, że to właśnie ja własnoręcznie zrobiłem tort synkowi i jestem z tego dumny :)


Gdy zdecydujemy o torcie, kupimy dodatki na imprezę, trzeba pamiętać jeszcze o zaproszeniu gości i tutaj również pojawił się duży znak zapytania. Kogo tak naprawdę? Chrzestnych, babcie i dziadków to oczywiste czy jeszcze kogoś? Bliskie ciocie i to wszyscy, których postanowiliśmy zaprosić, łącznie było 10 osób, dla takiego maluszka i tak za dużo. Czuł się trochę niepewnie, popłakiwał, aż w końcu gdy dostał prezenty, przestał marudzić i zaczął się bawić. Zabawki były różne, ale wiele osób oprócz rzeczy dawało również kopertę, co myślę, że jest najlepszym wyjściem z sytuacji. Seba jeszcze nie chodzi i nie można mu kupić chociażby rowerka biegowego czy innej zabawki, która wymaga tej umiejętności. My kupiliśmy sówkę Alex, ze względu na zamiłowanie Seby do walenia w różne przedmioty, ciekawią go dźwięki, więc wybraliśmy idealnie szkoda, że tak szybko się każdą nową rzeczą nudzi :)


Podsumowując impreza urodzinowa wyszła bardzo dobrze, goście wyszli zadowoleni, najedzeni i szczęśliwi, a na koniec wujek dobra rada, uważajcie przy dmuchaniu świeczki! Seba złapał za płomień i ją momentalnie zgasił, ale na szczęście nic sobie nie zrobił, przestraszył się tylko. Dzieci lubią igrać z ogniem, ale nie wiedziałem, że aż do tego stopnia. Cieszę się, że to nie ja trzymałem wtedy synka ;) Za rok podejrzewam, że będzie lepiej i Seba będzie tylko się przyglądał :P Ps. Jak macie pytania to śmiało piszcie w komentarzu, odpowiem na wszystko co Was nurtuje i może coś podpowiem :)

Drake
To były piękne, niezapomniane chwile czekam na następny rok
390 dni temu
Odpowiedź
Naleśniki czereśniowe z quinoa, szpinakiem, ricottą i estragonową szynką wieprzową