Programista po godzinach

23 Maj 2016

Dokładnie rok temu o godzinie 11:10 mój świat został wywrócony do góry nogami i po raz pierwszy usłyszałem krzyk nowego życia. Nigdy nie zapomnę tego uczucia, gdy zobaczyłem to małe biedactwo, które trzęsło się z zimna i szukało bezpieczeństwa w ramionach rodziców. Ten pierwszy dotyk, kontakt wzrokowy, uśmiech wśród tylu wspaniałych małych radości mogę powiedzieć, że nie żałuję nieprzespanych nocy, płaczu i codziennego czuwania. To był rok wspaniałych emocji, chwil, szczęścia i nerwów, którego nie żałuję :)

Dokładnie rok temu o godzinie 11:10 mój świat został wywrócony do góry nogami i po raz pierwszy usłyszałem krzyk nowego życia. Nigdy nie zapomnę tego uczucia, gdy zobaczyłem to małe biedactwo, które trzęsło się z zimna i szukało bezpieczeństwa w ramionach rodziców. Ten pierwszy dotyk, kontakt wzrokowy, uśmiech wśród tylu wspaniałych małych radości mogę powiedzieć, że nie żałuję nieprzespanych nocy, płaczu i codziennego czuwania. To był rok wspaniałych emocji, chwil, szczęścia i nerwów, którego nie żałuję :) Pragnę aby w następnym, mógł więcej spędzać czasu z synem. Niestety, ale tatusiowe w kraju Polskim są traktowani jako zło konieczne i tak na prawdę spędzają z dziećmi jedynie kilka godzin po południu i 2 dni w tygodniu. Urlop ojcowski i dni okolicznościowe to moim zdaniem kpina poprzednich rządów i obecnych również, nie każdego stać, aby siedzieć na “tacierzyńskim” razem z matką cały rok. Bardzo ciężko jest opuścić maluszka i po pierwszym miesiącu każdego dnia rano ze łzami w oczach wychodziłem z domu. Znienawidziłem swojej pracy do tego stopnia, że postanowiłem zrezygnować z niej i szukać nowej dzięki, której mógłbym dłużej spędzać czas z synem. Niestety nie znalazłem takiej, ale jest trochę lepiej, przychodzę na 7 i wychodzę o 15, więc jeszcze sporo dnia na zabawę :)

0 0

Pomijając te fakty cieszę się, że nie przespałem większości etapów rozwoju Sebastiana. Jak wyglądał rok? W telegraficznym skrócie pierwsze trzy miesiące to było tak na prawdę oswajanie się z dzieckiem. Musieliśmy nauczyć się w biegu przebierać, odpowiednio pielęgnować skórę, kąpać i nosić dziecko. Na początku synek nie trzymał główki i trzeba było ciągle uważać, by nie leciała do tyłu. Sam Seba nie robił zbyt wiele, głównie leżał i spał krótko, budził się co 3 godziny na karmienie i zaczynał powoli łapać przedmioty. Tutaj doskonale sprawdziła się piłeczka - Oball. Nie lubił zbytnio leżeć na brzuszku i gdy tylko go się na nim położyło, bardzo płakał. Dopiero po skończonym 4 miesiącu zaczął lubić tą pozycję. Powoli oswajał się również z moim pieskiem i na jego widok uśmiechał się. W pierwszych dniach i miesiącach to właśnie Tofik, czuwał pod jego łóżeczkiem i gdy tylko się obudził, biegł do pokoju. Mieliśmy darmowy alarm, który ostrzegał nas, gdy tylko coś się działo. Dzisiaj jest na odwrót, Seba zasuwa za pieskiem na czworaka, a Tofik ucieka bo ten chce go łapać za ogon :)

Po ukończeniu pół roku przez Sebę, zaczęliśmy rozszerzać dietę i wprowadzać metodę BLW, wtedy dobrze jeszcze nie siedział i dopiero zaczynał. Na początku jadł wszystko na kolanach rodziców, niechętnie rączkami, a dopiero w 8 miesiącu spodobała mu się zabawa rzucania jedzeniem wokół i dokarmiania psa. Nadal mu to zostało :) Około też tego miesiąca zaczął pierwsze wygibasy, podciągał się na szczebelkach, które potem zaczął gryźć. To był początek samodzielnego stania, od tego momentu z Sebą mamy problem żeby go uśpić. Uwielbia zabawę o bardzo późnej porze, podobno tata też taki był :P Wszystkie zabawki bujaczek, mata interaktywna poszły w zapomnienie. Synek zaczął bardziej interesować się wszystkim wokół, a książki i komórka stały się ulubionymi przedmiotami pożądania :P Obecnie to on już sam po nie chodzi, bierze ze sobą, idzie z nimi i krzyczy na cały głos :) Powoli brakuje już nam sił, ale wszystko wynagradza jego uśmiech. Około 11 miesiąca wyszły w końcu pierwsze ząbki, którymi wszędzie szoruje i próbuje gryźć. Rama łóżka wygląda jakby ktoś potraktował ją papierem ściernym… Chyba nie przetrwa do kolejnego dziecka :P Tym bardziej, że każdego poranka skacze w swoim łóżeczku i wyje z Toficzkiem. To jego ulubione zajęcie i nie jedyne, kocha huśtawki, zjeżdżalnie i wszystkie najmniejsze paprochy, które zbiera po drodze ;) Nie można z nim się nudzić, żałuję tylko, że nie mogę być z nim teraz i razem się bawić :)

Nie mogę się już doczekać kiedy zacznie samodzielnie chodzić i pomagać tacie w kuchni :) Ten tydzień będzie ciężki tyle rzeczy do przygotowania na jego urodziny. Tort, ciasto, przystawki,dobrze chociaż, że balony już są i goście zaproszeni. W końcu środowa noc jest bardzo długa :P Co z tego, że tata będzie jak zombie następnego dnia :) Najważniejsze żeby synek tego dnia był najszczęśliwszy na świecie, widzieć te iskierki w oczach i tą szczerą radość u dziecka. Bezcenne! Takich chwil Wam i sobie życzę by było jak najwięcej!.

Brak komentarzy.
Targ śniadaniowy na Żoliborzu
o mnie
kontakt
współprace

FACEBOOK



INSTAGRAM

#food #foodporn #pornfood #foodblogger #foodblog #polishblogger #polishboy #polishman #new#post #yummy #beauty #sexy #sexyfood #foodphotography #cleanfood #s4s #followme #tasty #mango #impossible #amazing #cheesecake #delicious #lime #cake #orgazm #follow #liczi #tajlandiachallenge

Post udostępniony przez Kamil Hajduk (@programistapogodzinach)



REKLAMA