programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
programista po godzinach blog kulinarny programista gotuje przepisy dania potrawy kuchnia molekularna lifestyle
Mam już roczek
Dokładnie rok temu o godzinie 11:10 mój świat został wywrócony do góry nogami i po raz pierwszy usłyszałem krzyk nowego życia. Nigdy nie zapomnę tego uczucia, gdy zobaczyłem to małe biedactwo, które trzęsło się z zimna i szukało bezpieczeństwa w ramionach rodziców. Ten pierwszy dotyk, kontakt wzrokowy, uśmiech wśród tylu wspaniałych małych radości mogę powiedzieć, że nie żałuję nieprzespanych nocy, płaczu i codziennego czuwania. To był rok wspaniałych emocji, chwil, szczęścia i nerwów, którego nie żałuję :)

Dokładnie rok temu o godzinie 11:10 mój świat został wywrócony do góry nogami i po raz pierwszy usłyszałem krzyk nowego życia. Nigdy nie zapomnę tego uczucia, gdy zobaczyłem to małe biedactwo, które trzęsło się z zimna i szukało bezpieczeństwa w ramionach rodziców. Ten pierwszy dotyk, kontakt wzrokowy, uśmiech wśród tylu wspaniałych małych radości mogę powiedzieć, że nie żałuję nieprzespanych nocy, płaczu i codziennego czuwania. To był rok wspaniałych emocji, chwil, szczęścia i nerwów, którego nie żałuję :) Pragnę aby w następnym, mógł więcej spędzać czasu z synem. Niestety, ale tatusiowe w kraju Polskim są traktowani jako zło konieczne i tak na prawdę spędzają z dziećmi jedynie kilka godzin po południu i 2 dni w tygodniu. Urlop ojcowski i dni okolicznościowe to moim zdaniem kpina poprzednich rządów i obecnych również, nie każdego stać, aby siedzieć na “tacierzyńskim” razem z matką cały rok. Bardzo ciężko jest opuścić maluszka i po pierwszym miesiącu każdego dnia rano ze łzami w oczach wychodziłem z domu. Znienawidziłem swojej pracy do tego stopnia, że postanowiłem zrezygnować z niej i szukać nowej dzięki, której mógłbym dłużej spędzać czas z synem. Niestety nie znalazłem takiej, ale jest trochę lepiej, przychodzę na 7 i wychodzę o 15, więc jeszcze sporo dnia na zabawę :)

0 0

Pomijając te fakty cieszę się, że nie przespałem większości etapów rozwoju Sebastiana. Jak wyglądał rok? W telegraficznym skrócie pierwsze trzy miesiące to było tak na prawdę oswajanie się z dzieckiem. Musieliśmy nauczyć się w biegu przebierać, odpowiednio pielęgnować skórę, kąpać i nosić dziecko. Na początku synek nie trzymał główki i trzeba było ciągle uważać, by nie leciała do tyłu. Sam Seba nie robił zbyt wiele, głównie leżał i spał krótko, budził się co 3 godziny na karmienie i zaczynał powoli łapać przedmioty. Tutaj doskonale sprawdziła się piłeczka - Oball. Nie lubił zbytnio leżeć na brzuszku i gdy tylko go się na nim położyło, bardzo płakał. Dopiero po skończonym 4 miesiącu zaczął lubić tą pozycję. Powoli oswajał się również z moim pieskiem i na jego widok uśmiechał się. W pierwszych dniach i miesiącach to właśnie Tofik, czuwał pod jego łóżeczkiem i gdy tylko się obudził, biegł do pokoju. Mieliśmy darmowy alarm, który ostrzegał nas, gdy tylko coś się działo. Dzisiaj jest na odwrót, Seba zasuwa za pieskiem na czworaka, a Tofik ucieka bo ten chce go łapać za ogon :)

Po ukończeniu pół roku przez Sebę, zaczęliśmy rozszerzać dietę i wprowadzać metodę BLW, wtedy dobrze jeszcze nie siedział i dopiero zaczynał. Na początku jadł wszystko na kolanach rodziców, niechętnie rączkami, a dopiero w 8 miesiącu spodobała mu się zabawa rzucania jedzeniem wokół i dokarmiania psa. Nadal mu to zostało :) Około też tego miesiąca zaczął pierwsze wygibasy, podciągał się na szczebelkach, które potem zaczął gryźć. To był początek samodzielnego stania, od tego momentu z Sebą mamy problem żeby go uśpić. Uwielbia zabawę o bardzo późnej porze, podobno tata też taki był :P Wszystkie zabawki bujaczek, mata interaktywna poszły w zapomnienie. Synek zaczął bardziej interesować się wszystkim wokół, a książki i komórka stały się ulubionymi przedmiotami pożądania :P Obecnie to on już sam po nie chodzi, bierze ze sobą, idzie z nimi i krzyczy na cały głos :) Powoli brakuje już nam sił, ale wszystko wynagradza jego uśmiech. Około 11 miesiąca wyszły w końcu pierwsze ząbki, którymi wszędzie szoruje i próbuje gryźć. Rama łóżka wygląda jakby ktoś potraktował ją papierem ściernym… Chyba nie przetrwa do kolejnego dziecka :P Tym bardziej, że każdego poranka skacze w swoim łóżeczku i wyje z Toficzkiem. To jego ulubione zajęcie i nie jedyne, kocha huśtawki, zjeżdżalnie i wszystkie najmniejsze paprochy, które zbiera po drodze ;) Nie można z nim się nudzić, żałuję tylko, że nie mogę być z nim teraz i razem się bawić :)

Nie mogę się już doczekać kiedy zacznie samodzielnie chodzić i pomagać tacie w kuchni :) Ten tydzień będzie ciężki tyle rzeczy do przygotowania na jego urodziny. Tort, ciasto, przystawki,dobrze chociaż, że balony już są i goście zaproszeni. W końcu środowa noc jest bardzo długa :P Co z tego, że tata będzie jak zombie następnego dnia :) Najważniejsze żeby synek tego dnia był najszczęśliwszy na świecie, widzieć te iskierki w oczach i tą szczerą radość u dziecka. Bezcenne! Takich chwil Wam i sobie życzę by było jak najwięcej!.

Brak komentarzy.
Targ śniadaniowy na Żoliborzu